Joomla Slide Menu by DART Creations

Mój genetyczny Bliźniak...

 

W ostatnich dniach marca br. po raz pierwszy w Rawiczu został zorganizowany Dzień Dawcy Szpiku. Pomysłodawcą akcji był jeden ze słuchaczy Medycznego Studium Zawodowego w Rawiczu, które funkcjonuje na terenie Szpitala.

Za zgoda Dyrekcji szkoły zorganizowano całe przedsięwzięcie, dzięki któremu zarejestrowano 139 osób. Chętnych było więcej, ale z różnych powodów zostali oni odrzuceni.

Konsekwencje takiej decyzji skutkują nieocenioną pomocą dla potrzebujących, którzy po wykonaniu szczegółowych badań okazują się antygenowym bliźniakiem dawcy. I dzięki temu mogą uratować komuś życie... Przykładowe historie dawców natomiast niesamowicie ilustrują całość wydarzenia, które zmienia życie ludzi po obu stronach...

To był pierwszy z wielu Dni Dawcy Szpiku w naszym mieście!- deklarują organizatorzy.

Szczegóły na temat dawstwa można znaleźć na stronie fundacji DKMS www.dkms.pl Zamieściliśmy też kilka słów od lokalnego koordynatora akcji pani mgr Beaty Wojciechowskiej- nauczyciela studium

 

Blisko 140 osób wzięło udział w Dniu Dawcy Szpiku w Rawiczu w dniu 31 marca 2011r.

 

Zgłosiło się więcej osób ale z różnych przyczyn – najczęściej zdrowotnych nie mogli zostać potencjalnymi dawcami komórek macierzystych.

Akcja zorganizowana została przez Medyczne Studium Zawodowe we współpracy z Fundacją DKMS z Warszawy powstałą w 2008 roku niezależną organizacją typu non-profit. Wolontariuszami byli słuchacze naszej szkoły z inicjatywy których organizowana została akcja – szczególnie słuchacze wydziału Ratownik Medyczny. Krew pobierana była przez wykwalifikowany personel medyczny – nauczycieli Medycznego Studium Zawodowego. Nad bezpieczeństwem wolontariuszy, pielęgniarek i osób zgłaszających się czuwali lekarze Szpitala Powiatowego w Rawiczu.

Każda z osób zgłaszających miała inną motywację: cyt.: " Mój bliski zmarł na białaczkę", Trzeba zmienić świadomość Polaków w kwestii bezinteresownej pomocy" W mojej rodzinie są osoby z chorobą nowotworową", "Może i Ja będę potrzebować pomocy".

Motywacja różna ale cel wspólny – być gotowym do oddania własnych zdrowych komórek macierzystych dla odbudowy szpiku kostnego osoby nieuleczalnie chorej.

Rejestracja polegała na udzieleniu odpowiedzi na kilka pytań dotyczących aktualnego stanu zdrowia i pobraniu 4 ml. Krwi . Oddanie krwi w pierwszym etapie to tylko rodzaj deklaracji, że się jest zainteresowanym. Próbki krwi trafią do laboratorium gdzie zostaną oznaczone cechy antygenów tkankowych układu HLA . Osoba zostanie wpisana na listę do światowego banku potencjalnych dawców komórek macierzystych na potwierdzenie czego osoby zgłaszające się otrzymają pisemne potwierdzenie za ok 2-3 miesiące. Jeśli znajdzie sie osoba o podobnych cechach i akurat potrzebująca pomocy zostanie o tym fakcie poinformowana

Zbiór danych osobowych prowadzonych przez Fundację DKMS Polska wpisany jest do księgi rejestrowej w GIODO (Główny Inspektorat Ochrony Danych Osobowych) pod numerem 077862. Dane dawców w postaci anonimowej (wiek, płeć, wyniki typowania antygenów HLA) są przekazywane do bazy światowej. Potencjalny dawca z Polski dostępny jest dla pacjenta z Niemiec, Australii, czy Norwegii, tak samo, jak potencjalny dawca z USA, Francji, czy też Włoch może uratować życie pacjentowi z Polski.

Potem zaczynają się badania. Dawcę bada się także pod kątem ewentualnych zakażeń wirusowych, o których on sam może nie wiedzieć. Stan jego zdrowia musi być na tyle dobry, żeby sam dawca nie poniósł żadnego uszczerbku zdrowotnego.Chory, dla którego znaleziono zadeklarowanego i pewnego dawcę, przechodzi proces niszczenia swojego szpiku, a przy tym także jego komórek nowotworowych. Pacjent zostaje całkowicie pozbawiony układu odpornościowego. Bez dawcy nie przeżyje.

Dlatego, tak ważna jest konstrukcja psychiczna dawcy i jego pewność, że się nie wycofa. Każdy, zanim zdecyduje się zostać potencjalnym dawcą, musi to przemyśleć, bo jest to decyzja na całe życie. Można być w rejestrze, a dawcą zostać za miesiąc, rok, albo i nigdy. Ale najgorzej jest, jak pacjent już wie, że w rejestrze jest odpowiedni dla niego dawca, a ta osoba się wycofuje. Co wtedy czuje chory?

W ciągu 3 lat DKMS Polska stała się w największą w Polsce bazę dawców komórek macierzystych w której zarejestrowanych jest ponad 120 tys. potencjalnych dawców - 41 osób oddało komórki macierzyste dla uratowania życia.

Dzięki Akcji w Rawiczu baza dawców szpiku powiększyła się o 139 osób, może akurat ktoś z nas będzie mógł dać szanse na życie.

Akcję udało się zorganizować dzięki dużemu zaangażowaniu Dyrekcji, nauczycieli i uczniów Medycznego Studium Zawowego w Rawiczu, Dyrekcji Szpitala Powiatowego w Rawiczu oraz władzom samorządowym MiG Rawicz. Bardzo serdecznie dziękuję za pomoc w organizacji akcji.

Beata Wojciechowska

koordynator lokalny akcji

 

Historia Arkadiusza...

 

Niesamowitym cudem jest móc żyć... Ja teraz żyję ze świadomością, że cząstka mnie uratowała drugiego człowieka. I może to dziwnie zabrzmi, ale czuję, jakbym miał brata bliźniaka, w dodatku Polaka.

Ponad rok temu wziąłem udział w Koszalińskiej akcji zrealizowanej przez Fundację DKMS. Namówił mnie kolega, z którym znam się 8 lat. Oczywiście o całej „akcji” zapomniałem, bo myślałem, że jestem raczej „pospolity”. Ale odbierając telefon z Fundacji z informacja o możliwości, że zostanę dawcą, nogi się ugięły... To uczucie towarzyszyło mi do samego końca... To niesamowite...

Cała procedura była przygotowana z dbałością o szczegóły, nawet najmniejsze. Absolutnie o nic nie musiałem się martwić. Miałem nawet przez moment wrażenie, że Warszawa przeniosła się do Koszalina ( z Warszawy otrzymywałem telefony). Śmiało mogę powiedzieć, że Fundacja DKMS nie dość, że wszystko rewelacyjnie zorganizowała, to jeszcze zatrudnia dwóch wspaniałych ludzi jako tłumaczy... Dziękuję Maćkowi i Henrykowi Luchowskiemu za absolutnie cudowne chwile...

Pewnie najbardziej interesuje Państwa sam moment pobrania komórek macierzystych. Było naprawdę „spokojnie”. To nie boli! Nic nie czuć... Ja nie odczuwałem tego prawie w ogóle. Dlatego przy tej okazji, chciałem zaapelować do Państwa o rejestrację w Fundacji DKMS. Zajmuje to chwilę. Zawsze mówię sobie tak: gdyby Tomek mnie nie namówił, to pewnie bym nie poszedł. Gdybym tego nie zrobił, ta osoba być może do dziś szukałaby dawcy, lub stałoby się najgorsze- umarłaby. Ja nie odczułem zabiegu, nie mam żadnych skutków ubocznych. Dzięki temu ktoś może normalnie żyć. Życie ma się tylko jedno, a my nigdy nie wiemy, czy znajdziemy się kiedyś w sytuacji, gdy już nie lekarz, a zwykły człowiek będzie mógł uratować Nasze życie. Czy chcielibyśmy, aby się odwrócił???

W pamięci na długo zostanie mi całe to „przedsięwzięcie”. Na pewno zapamiętam to do końca życia.

Arkadiusz Hamerla

 

Historia Niny...

 

Moja przygoda z Fundacją DKMS zaczęła się 8 czerwca 2009 r. kiedy poszukiwano dawcy szpiku kostnego dla 22-letniej Ani Seweryn. Buntowała się, że tak młoda osoba, która może być moją córką zachorowała. Zgłosiłam się, żeby dać jej szanse i nadzieje, której nie można drugiemu człowiekowi odbierać. I tak na mojej uczelni Akademii Ekonomicznej w Katowicach zostałam zapisana do Banku Dawców. Na moja decyzje wpłynął także fakt, że na białaczkę zmarła moja 8 letnia siostra. Był wtedy rok 1964 i nie było takich możliwości jak obecnie. Chorowała 5 miesięcy, a ja dalej za nią tęsknię.

Mimo tego, że zapisałam się do banku dawców to jednak nie przypuszczałam, że gdzieś na świecie żyje ktoś zgodny ze mną genetycznie i do tego jeszcze ktoś chory i potrzebujący, komu tylko ja będę mogła pomóc.

W marcu 2010 zadzwoniła do mnie z Fundacji DKMS Kinga Dębicka z pytaniem, czy podtrzymuję dalej decyzję i czy chcę zostać dawcą, bo jest ktoś kto potrzebuje mojej pomocy.

Chociaż telefon ten był dla mnie wielkim zaskoczeniem, ale i wielka radością powiedziałam od razu, że tak. Kiedy już wiedziałam, że jest ktoś chory i jak ten rozbitek na oceanie trzyma się deski i czeka na szansę nowego życia, to nie mogłam mu odmówić. Cieszyłam się bardzo.

A potem kolejne badania potwierdzające, że mogę być dawcą w Katowicach i w Dreźnie. A 23 kwietnia w Dreźnie był ten dzień, kiedy odbył się rano zabieg pobrania szpiku z talerza kości biodrowej. Przed zabiegiem, który był dla mnie sytuacja nową, bałam się jak każdy człowiek. Bałam się, czy się obudzę po zabiegu i czy zobaczę moje dzieci. Moja serdeczna koleżanka powiedziała, to tak jakbyś rodziła kolejne dziecko, ale przez cesarskie cięcie. I to mnie uspokoiło i powtarzałam sobie to zdanie codziennie, żeby się uspokajać. Moim wielkim wsparciem przez cały czas do zabiegu była z Fundacji DKMS Zosia Olszewska, która okazywała mi wiele serca, a jej głos łagodził moje emocje.

Po zabiegu, którego nie pamiętam, bo był w znieczuleniu ogólnym cieszyła się ,że się obudziłam i że czuję się bardzo dobrze. Moja radość była wielka i tak jak pozostali dawcy mogę powiedzieć tylko tyle, że zrozumie mnie tylko ten, kto zrobił to samo. Tłumacz wysłany ze mną przez Fundację DKMS Maciej Luchowski, który w czasie mojego dwukrotnego pobytu w Dreźnie był moim Aniołem Stróżem, ślicznie nazwał nas dawców zaczarowanymi ludźmi.

Po zabiegu dowiedziałam się, komu dałam szansę i nadzieję na życie, a jest to kobieta trochę starsza ode mnie, która w swojej chorobie tak bardzo czekała na przeszczep. Trzymam za nią kciuki i życzę dużo zdrowia i szczęścia, które jej do tej pory nie opuściło.

Mogę powiedzieć, że pobyt w Dreźnie był dla mnie wielka i radosną przygodą. Na następny dzień po zabiegu, w sobotę została wypisana i mogłam zwiedzać Drezno w towarzystwie małżonka i tłumacza Macieja Luchowskiego. Spędziliśmy ten czas Dreźnie bardzo miło i radośnie i mieliśmy wiele zabawnych sytuacji. Już w poniedziałek wróciła do moich obowiązków w pracy.

Jeśli macie wątpliwości, czy zostać dawca szpiku kostnego, to powiem Wam nie bójcie się i zróbcie to. Warto żyć dla takich chwil.

Nina Zakrzewska